« Powrót do serwisu Moja Ostrołęka

Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r., imieniny Joanny, Kazimiery, Wiktorii

Moja Ostrołęka

Archiwum artykułów

Czytelniczka pyta: co dzieje się z podwieczorkami, których przedszkolaki nie zjedzą?

Sprawa dotyczy zjadania przez dzieci podwieczorków w Przedszkolu Miejskim nr 10 w Ostrołęce. Do tej pory było tak, że jeśli maluch nie zjadł serka albo owocu, to były one wydawane do domu. Teraz to zmieniło się. Przedszkolaki mają zjeść podwieczorek na miejscu.

Moje pociechy zawsze brały owoce do domu i zajadały je później. Co dzieje się z serkami i owocami, których dzieci nie zjedzą w przedszkolu, a których nie mogą zabrać do domu? W innych ostrołęckich przedszkolach nie ma takiego problemu. Przecież za te produkty płacimy my - rodzice. Proszę o wyjaśnienie tej sprawy.

Odpowiada Małgorzata Mierzejewska, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 10 w Ostrołęce:
Z powodów organizacyjnych oraz ze względu na przygotowanie posiłków, wskazane jest wcześniejsze poinformowanie przez rodzica/opiekuna o potrzebie odbioru podwieczorków. Z posiłków można korzystać wyłącznie w placówce - przedszkole nie prowadzi sprzedaży na wynos.

Wyświetleń: 7799
 
15:03, 15.05.2017 r.

« Powrót do archiwum

Komentarze

Wew
13:23, 15.05.2017 r.
Rodzicu!, czy nie można na miejscu o tym porozmawiać i zapytać Dyrekcję Przedszkola?
Mini505
13:31, 15.05.2017 r.
Odpowiedź pani dyrektor zwięzła i na temat :D
Aaa
14:06, 15.05.2017 r.
Pani dyrektor mówi o sprzedaży co ma się nijak do artykułu.moj przedszkolak uczęszczania do 13 i normalna rzeczą jest ze jeśli nie zje jogurtu bo akurat np nie lubi albo owoca bo zwyczajnie już najadł się to jest to dawane do domu.
Barbara
14:30, 15.05.2017 r.
U Nas w przedszkolu jest to samo ! Ba!! Nawet jak wcześniej odbieram córkę z przedszkola to Pani prosi aby poczekać ,bo da Nam to , co ma byc na podwieczorek ! Czyli właśnie owoc,jogurt,soczek. Ba! Nawet często zdarza się,że i placki drożdżowe czy rurki ptysiowe czy ciastka czy cokolwiek,co było przewidziane na podwieczorek.
Zgadzam się z Panią,która zareagowała na brak informacji co dzieje się z tym jedzeniem u niej w przedszkolu. A Pani dyrektor ,phi! odpowiedź nie na temat.
Rodzic
16:04, 15.05.2017 r.
Pani dyrektor Mierzejewska to najgorsza rzecz, jaka mogła przydarzyć się temu przedszkolu. Masakra i większość rodziców to potwierdzi.
Rebeliant Remek
16:04, 15.05.2017 r.
Odpowiedź pani z przedszkola zabrzmiała dość niegrzecznie jeśli nie bezczelnie. Jakie to problemy techniczne uniemożliwiają wydanie jabłka? Łatwiej wyrzucić później do kosza na odpadki, czy inny konsument skutecznie je "zniszczy" ?
Iza
16:30, 15.05.2017 r.
Pani dyrektor do zmiany najlepsze przedszkole niszczy a tam pracuja najwspanialsze panie nauczycielki
Ada
18:19, 15.05.2017 r.
Co niektórzy rodzice są większą zmorą przedszkoli/szkół niż dzieci :D
dsadasads
18:30, 15.05.2017 r.
pamiętam, jak w tamtym przedszkolu cv zostawiałam. Usłyszałam "proszę mi tych papierów tu nie zostawiać, i tak Pani nie przyjmę" :/ bardzo niemiła kobieta
Zatroskany Rodzic
19:10, 15.05.2017 r.
Pani Mierzejewska nie nadaje się na dyrektora. Nie kompetentna, nie dba o dobro dzieci i rodziców. Skutecznie niszczy prestiż tak wspaniałego przedszkola. Nie docenia pracujących tam ludzi. Szkoda. Co na to władze miasta ?
Mmmm
19:13, 15.05.2017 r.
Dziecko zapisane na określoną liczbę godzin z podwieczorkiem powinno jeść w placówce ponieważ w razie zatrucia nawet czymś innym rodzic może powiedzieć, że to przez jedzenie z przedszkola. A przez to zaczną się niepotrzebnie kontrole sanepidu. Zresztą odbierając dzieci wczesniej rodzica strata. Moja dwójka też chodzi do przedszkola i jak mam ochote odebrac wcześniej to nie latam za jogurcikem czy bułka po przedszkolu. Rodzicom to sie teraz w d... już poprzewracało. Ogarnijcie sie rozwydrzone mamuśki.
do Mmm
20:03, 15.05.2017 r.
To sa nasze pieniadze a jak masz za duzo to mozesz sobie nimi szastac w rzadnym przedszkolu nie ma takiej glupoty jaka stwarza ta dyrektorka klamstwo za klamstwem i klamstwem poganial brawo wladze miasta niech cos zrobia .Przepraszam za bledy
A
20:33, 15.05.2017 r.
To nie jest żaden problem, aby dać dziecku wcześniej odbieranemu z przedszkola podwieczorek, o ile jest już przygotowany. Wystarczy odrobina dobrej woli, bo nie kosztuje to ani czasu, ani pracy. A wtedy i rodzic jest zadowolony i dziecko, a i przedszkole jest dobrze spostrzegane. Wszyscy więc na tym korzystają :wink:
Aga
20:35, 15.05.2017 r.
Jakim trzeba być przerwy, żeby biegać po po przedszkolu, np. po jogurt, bo dziecko nie lubi lub nie zjadła. Gdzie ci ludzie, co tak robią się wychowali? Czy wasze matki też biegały po podwieczorek do przedszkola? Poza tym, czy jak np. dziecko pogrzebie w talerzu z obiadem i wszystkiego nie zje, to kucharka powinna jeszcze zlewki na wynos oddawać? Ludzie!!!
Zatroskany rodzic
20:45, 15.05.2017 r.
Nigdy nie było problemu z podwieczorkami.. Dopiero jak zaczęła dyrektorować pani Mierzejewska. Podejmuje jakieś dziwne decyzje, które w dodatku zmienia co kilka godzin. Jakaś dziwna kobieta.
Zaniepokojona
20:54, 15.05.2017 r.
Droga Redakcjo, niech Panstwo porozmawiaja z Rodzicami na temat obecnych rzadow Pani Dyrektor Mierzejewskiej - mozecie sie wiele dowiedziec. Owa Pani wprowadzila mobbing, chce zniszczyc to przedszkole.. Drodzy Rodzice - pozbadzmy sie jej...
lola
21:25, 15.05.2017 r.
Pracuję w przedszkolu, w dużym mieście na Mazowszu. U nas też jest zakaz wydawania posiłków do domu ze względu na to, że nie wiadomo w jakich warunkach ów wspominany przez autorkę jogurcik będzie przez rodziców przechowywany do czasu aż dziecko go zje. W ten sposób chronimy się przed sytuacjami, ze dziecko się zatruje, a rodzic powie że to wina przedszkolnego posiłku.
A już tak odbiegając od problemów z sanepidem, zatruciami pokarmowymi itp. o ja wstydziłabym upominać się o jabłko, które kosztuje kilka groszy czy jogurt, który jest niewiele droższy, aczkolwiek nie potępiam, być może autorce czy popierajacym ją osobom się nie przelewa.
do lola
05:02, 16.05.2017 r.
Zapraszam do przedszkola na osobiste obserwacje co tam sie dzieje rodzice maja racje ja ich popieram nie dajcie zniszczyc tego przedszkola dawna wychowanka pozdrawiam wszystkie panie nauczycielki trzymajcie sie
E.W
06:07, 16.05.2017 r.
Znam to przedszkole od trzydziestu paru lat...zawsze przyjazne Dzieciom....Rodzicom....nawet Dziadkom...,Wspaniali nauczyciele...wspaniałe Panie Dyrektorki....( a poprzednia Pani Dyrektor Danuta Łukasik powinna być wzorem do naśladowania dla obecnej Dyrekcji).....Tak było do września ubiegłego roku....Było....bo w tej chwili wszystko diametralnie się zmieniło....Teraz dopiero zrozumiałam dlaczego nauczyciele z Przedszkola Miejskiego nr 17..." Kraina Misiów" świętowali, gdy odeszła od nich p. Mierzejewska....Ostrołęckie władze powinny się trochę zainteresować sytuacją w tej placówce...porozmawiać z nauczycielami...rodzicami....o ile ci nie będą się bali o tym rozmawiać ( wiadomo jak działa mobbing...)....I ostatnie zdanie...To przedszkole dzięki pani Mierzejewskiej nie jest już takie Przyjazne jak przez minione 30 - lat.....
do lola
06:38, 16.05.2017 r.
Czyli te produkty są po prostu utylizowane jeżeli dziecko ich nie otworzy lub nie napocznie? Czy może wędrują do reklamówki pracowników przedszkola? Bo i pierwsze rozwiązanie - karygodne marnotrawstwo jedzenia! i pieniędzy rodziców! bo z jogurtu za 0,50 gr robi się 12,5 zł miesięcznie! czyli 125 zł na rok szkolny! - i drugie - okradanie rodziców i dzieci poprzez zabieranie produktów za które zapłacili! - jest złe. Bardzo chciałabym się dowiedzieć co wobec tego dzieje się w takim przedszkolu w dużym mieście na Mazowszu z takimi nietkniętymi owocami, jogurtami czy bułkami drożdżowymi?? Będę wdzięczna za odpowiedź.
tata Bartka
07:54, 16.05.2017 r.
DO RODZICÓW

jeżeli uważacie że dyrektorka nie nadaje się do pełnienia tej funkcji, napiszcie skargę do jej przełożonego p.ROSAKA lub p. KOTOWSKIEGO będzie miało to wtedy jakiś sens, bo pisanie waszych żali na MO nic nie da jutro będą nowe wiadomości a za kilka dni zapomnimy o zaistniałej sytuacji.
kaktus
08:20, 16.05.2017 r.
Odpowiedź Pani Dyrektor, uważam za niegrzeczną i pełną buty, w dodatku, zamiast odpowiedzieć na pytanie, przyjęła PiSowska postawę "oblężonej twierdzy".

Podwieczorki, są własnością dzieci, a nie przedszkola, a więc im powinny być przekazywane.

Przepraszam, ale bredzenie o tym, że rodzice podają swoim pociechom, ten przysłowiowy "jogurt", po terminie ważności, jest jakimś kompletnym absurdem i wskazywaniem na to, że rodzice, to jakieś bezmyślne tłuki, które w życiu nie widziały "jogurtu" i nie wiedzą, że artykuły spożywcze, mają coś takiego, jak "termin przydatności do spożycia".

Praktyka w tum przedszkolu, w sposób jasny i oczywisty pokazuje, że niezjedzone podwieczorki, są "zagospodarowywane" przez personel i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
ADAŚ
08:38, 16.05.2017 r.
Odpowiedź pani dyrektor jest właściwa. Przedszkole ponosi odpowiedzialność za wyżywienie dzieci w placówce ,a nie poza nią. Dziwię się , że przy tylu niebezpieczeństwach i zbliżających się upałach komuś zależy , aby karmić dzieci żywnością, która poleży w torbie czy samochodzie. A swoją drogą to niektóre komentarze są od" przyjaciółki" z 17. Znam ten " język"
kaktus
09:04, 16.05.2017 r.
ADAŚ, robisz z rodziców d e b i l i, którzy nie wiedzą, jak obchodzić się z tym, czym żywią swoje dzieci?
Rodzic
09:16, 16.05.2017 r.
Do póki nie zmieniła się Pani dyrektor, wszystko było w porządku. Jeśli dziecko miało ochotę zjeść owoc czy jogurt jadło, jeśli nie to zabierało do domu. Teraz jest kładziony nacisk przez panią dyrektor w stosunku do personelu aby dzieci zjadały wszystko w placówce. To jest kuriozalne, bo dzieci nie da się do niczego zmusić. Jeśli płacę za owoce czy jogurty i moje dziecko ich nie zje to mam prawo wiedzieć co się z nimi potem dzieje. To chyba logiczne i o to chodzi w zapytaniu rodzica w powyższej skardze. Natomiast odpowiedź pani dyrektor jest wymijająca i nie ma mowy o jakichkolwiek problemach technicznych, bo do tej pory takie nie istniały.
Od września w przedszkolu dochodzi do wielu kuriozalnych incydentów, łącznie z tymi, że pani dyrektor traktuje swoich pracowników w sposób karygodny wymyślając cuda wianki i narażając nasze dzieci na stres. My jako rodzice nie jesteśmy głupi i mamy oczy dookoła głowy, widzimy co się dzieje i jakie Panie nauczycielki są zestresowane.
Sanepid nie ma nic do tego czy podwieczorki są wydawane dzieciom do domu, żadne normy prawne tego nie wskazują to jest kwestia tylko i wyłącznie organizacji która do tej pory działała bez zarzutu. Do czasu gdy zmieniła się pani dyrektor i zaczęły się cyrki.
Ppp
12:49, 16.05.2017 r.
Hahah swietna odpowiedz Pani dyrektor.

Co za gluppppie babsko zglosilo takie cos.
lola
13:00, 16.05.2017 r.
U mnie w przedszkolu nie ma czegoś takiego, że podczas podwieczorku dziecko dostaje zamknięty jogurt czy całe jabłko albo banana w skórce. Jogurty są otwierane przez panie kucharki w kuchni, jabłka krojone na pół i wydrążone, a banany obrane. Nikt produktów nie zjedzonych przez dzieci "nie zagospodarowuje", bo kto chciałby brać do domu otwarty jogurt czy obranego banana. Proszę nie oceniać wszystkich swoją miarą.
lola
13:08, 16.05.2017 r.
Gwoli uściślenia, w moim przedszkolu dzieci nie dostają codziennie jogurtu na podwieczorek, więc wyliczenia, ze rodzic miesięcznie wydaje na te jogurty 12,50 i traci te pieniądze nie mają racji bytu. Skoro w Ostrołęce tak jest, to nie dziwię się dzieciom, ze nie chcą tych jogurtów jeść, bo ileż można... codziennie to samo. U mnie drożdżówek też się nie podaje, bo to śmieciowe jedzenie. Może należałoby pomyśleć o urozmaiceniu posiłków, to dzieci by chętniej jadły, a nie zapychać je słodkim jogurcikiem i słodką bułą na dokładkę.
Zaniepokojony rodzic!
13:17, 16.05.2017 r.
Pani dyrektor PM nr10 żywienie naszych dzieci nazywa "sprzedażą na wynos", to świadczy o jej wątpliwych kompetencjach. Za całodzienne wyżywienie naszych pociech płacimy my - rodzice. Następna sprawa , dlaczego owoce ,które otrzymują dzieci, są takie małe i wątpliwej jakości ?Nie życzymy sobie żeby oszczędzać na naszych dzieciach ( na jedzeniu ).Ponad 30 lat dzieci zawsze odbierały podwieczorek i nigdy, z tego powodu, nie było żadnych zastrzeżeń ze strony Sanepidu ! . Jakim człowiekiem jest pani Mierzejewska dobrze wiedzieli pracownicy Urzędu Miasta. Można było liczyć się z takim jej postępowaniem ! Pani dyrektor szkodzi wizerunkowi placówek oświatowych w Ostrołęce, a co za tym idzie naszemu miastu ! Czy tym problemem nie powinno zainteresować się Kuratorium, pełniące nadzór pedagogiczny nad placówkami oświatowymi ?, a może Związki Zawodowe ?,TVN ?- myślę ,że telewizja wiedziała by jak rozwiązać tę sytuację !
Tata
13:56, 16.05.2017 r.
Pani "pożal się Boże" dyrektor cierpi na manię prześladowczą, poza tym rozmawiając z nią od razu widać że coś ma nie tak z głową.... Jak taka niekompetentna osoba może pełnić stanowisko dyrektora przedszkola?! Naprawdę powinien się tym zainteresować Urząd Miasta bo nasze dzieci tylko na tym cierpią. Z najlepszego przedszkola w mieście zrobiła najgorsze.
kaktus
13:59, 16.05.2017 r.
lola, czytasz to, co piszą rodzice - za poprzedniej Pani dyrektor, jakoś tego problemu nie było, skąd więc zaczęły się po zmianie dyrektora - czytaj dalej, jak jest w innych przedszkolach, co nie znaczy, że w "Twoim", nie może być inaczej.

Jest to, tak proste do rozwiązania, że aż wstyd, że jest taki problem, a Pani Dyrektor, podaje, jakieś z Księżyca wzięte powody, które dają do myślenia, bo przecież coś się z tymi, niewykorzystanymi dziać musi, czyż nie?

Proponuję, żeby w "swoim" przedszkolu, również zwróciła na to uwagę, bo nie trzeba być magistrem logistyki, żeby coś takiego zorganizować, wystarczy, przed podwieczorkiem zapytać dzieci, które chcą go zjeść, a które nie - innymi słowy, wszystko się da, trzeba tylko chcieć, a nie piep...szyć, że "się nie da", bo się da.
lola
14:21, 16.05.2017 r.
Drogi Kaktusie, nie denerwuj się tak. Ja tylko wyraziłam swoje zdanie i opisałam, jak jest u mnie w pracy. W pierwszym poście napisałam, że nie potępiam osób, które chcą podwieczorek na wynos, bo wiem, że rodzice mają różną sytuację materialną itp. Natomiast nie zgadzam się z tym, aby dzieci pytać, czy zjedzą podwieczorek czy nie. Czasem jest tak, że jak jedno dziecko powie, że nie chce to inne też tak mówią, ale jak mają postawione pod nos, to jednak jedzą. Czy w tym Waszym przedszkolu jak jest śniadanie czy obiad, to panie też pytają dzieci, czy będą jadły czy nie? I jak to potem wygląda od strony organizacyjnej: pół grupy je, a drugie pół się bawi?
kaktus
14:35, 16.05.2017 r.
Posądziłaś mnie, o to, że wzmiankę, o "zagospodarowywaniu" podwieczorków, wysnułem na podstawie własnej miary, ergo, cokolwiek bym napisał, można wysnuć taką głupawą, nie wiadomo, czemu mającą służyć opinię, to po primo - śniadanie oraz obiad, sa podawane, jako przygotowane posiłki, jedzone wspólnie, podwieczorki zaś zostały pomyślane tak, żeby nie wszystkie dzieci "zmuszać" do ich jedzenia, a więc porównywanie tych sytuacji, świadczy wyłącznie o tym, że nie masz żadnych argumentów - tak, pytanie dzieci, ma bardzo głęboki sens, bo od najmłodszych lat uczy odpowiedzialności za słowo, na która to naukę, nigdy nie jest za wcześnie.

Poza tym, jakoś zupełnie nie trafił do Ciebie argument, że za poprzedniej dyrektorki, taki problem, w ogóle nie istniał, a więc czym jest spowodowany ten, że ta, taki problem widzi - wygodnictwem, czy nie zrozumieniem roli przedszkola - bo kto tu jest dla kogo, dzieci dla personelu, czy personel dla dzieci, poza tym, dotyczy to przedszkola miejskiego, a nie prywatnego.

To teraz, wytłumacz mi, co się dzieje z tymi niezjedzonymi jogurtami, serkami, owocami, czy czymkolwiek, co jest przewidziane na ten podwieczorek, a jak czytam, są to "posiłki", które bez najmniejszego problemu, można zabrać do domu, w przeciwieństwie do tych, które podałaś w swoim, głupim i nie oddającym sedna problemu, porównaniu.
lola
15:00, 16.05.2017 r.
W żadnej z moich wypowiedzi nie odnosiłam się do Pani Mierzejewskiej, bo ani tej Pani nie znam, ani nie znam przedszkola, którym ona zarządza i mówiąc szczerze niewiele mnie ta pani obchodzi. Poruszyłam problem wydawania podwieczorków do domu, biorąc pod uwagę aspekt higieniczny i tylko tyle, nie wiążąc go z trudną sytuacją panującą w placówce, bo tak jak napisałam wyżej - nie znam jej.
Dla mnie podwieczorek to też posiłek "przygotowany", tak jak śniadanie i obiad. Jak pisałam wcześniej, u mnie rzadko podaje się takie gotowce typu jogurt czy bułka. Trudno by mi było dawać dzieciom do domu np. ryż z musem jabłkowym czy sałatkę warzywną. Nie wiem, może w Ostrołęce dzieci odbierane są wcześniej do domu, u mnie 70 % dzieci odbierana jest ok 17.00, a podwieczorek jest o 14.30, więc dzieciaki ten podwieczorek jedzą. Wszystkie siadają do stołu. Pytasz, co się dzieje z produktami, których dzieci nie zjedzą? Otóż o godz. 16.15 podawany jest drugi podwieczorek, który składa się właśnie z tych produktów, których dzieci nie zjadły w czasie śniadania czy podwieczorku. Nie wyrzucamy owoców czy kanapek, których nikt nie dotykał. Wiem, co teraz myślisz, że jakaś Zosia nie zjadła banana, za którego zapłacił jej rodzic i poszła do domu o 15.00 i tego nieszczęsnego banana zjadł Krzyś, który jest w przedszkolu do 17.00 i o zgrozo! rodzice Krzysia za tego drugiego banana nie zapłacili. Uwierz mi, że żaden rodzic u mnie nie robi z tego tytułu problemu.
I jeszcze raz powtarzam, ja Ciebie nie potępiam, że chcesz ten jogurt zabrać do domu, po prostu mam inne zdanie niż Ty, ale to nie powód, aby się tak bulwersować.
kaktus
15:29, 16.05.2017 r.
Jeszcze raz Ci tłumaczę, że powodem mojej, jak to określiłaś "bulwersacji", był fragment wpisu, w którym sugerujesz, że mam cokolwiek wspólnego, z "zagospodarowywaniem" niezjedzonych podwieczorków.

Przeczytaj jeszcze raz skargę - jest tam wyraźnie napisane, o jakiego rodzaju podwieczorki chodzi, to po primo, po secundo, nie zarzucałem Ci jakichkolwiek związków z obecną dyrektor, wskazałem jedynie na fakt, że to za jej rządzenia narodził się problem, którego wcześniej nie było.

Kontynuując, pytałem, co się dzieje z niezjedzonymi przez dzieci, nie rozróżniając czy jest to Grześ, Krzyś, czy Monika - podwieczorkami - skoro one, docelowo zostają, to, co się z nimi dzieje.

Bądź również uprzejma, nie wyprzedzać ani moich myśli, ani wpisów, bo jak widzisz, sam sobie doskonale radzę z ich wyrażaniem.

Dla jasności, już dawno nie jestem, ani osobiście, ani poprzez moje dzieci, klientem przedszkola, a temat podjąłem dlatego, że skargę uważam w 100% za zasadną, a odpowiedź dyrektor, za niegrzeczna, żeby nie powiedzieć chamską.
lola
15:50, 16.05.2017 r.
Nigdzie nie napisałam, że "zagospodarowujesz" niezjedzone posiłki. Ja przez to słowo użyte po raz pierwszy przez kogoś innego, zrozumiałam to, że pracownicy przedszkola zabierają czy jedzą te produkty. Nie użyłam tego słowa w stosunku do rodziców, którzy te produkty biorą do domu.

Nigdzie nie napisałam, że zarzucałeś mi związki z Panią dyrektor. Ja w swoich wypowiedziach mówiłam ogólnie o wydawaniu posiłków w jakimkolwiek przedszkolu, a nie w tym konkretnym, dlatego napisałam, że mnie pani Mierzejewska nie interesuje, nawet nie wiem, gdzie to przedszkole się mieści.

Informację na temat niezjedzonych produktów uzyskałeś. To, ze podałam imiona dzieci to tylko po to, by lepiej zobrazować podany przeze mnie przykład.

Więcej Twoich myśli wyprzedzać nie będę. Biję się w piersi, przepraszam.

Ja też nie jestem klientem przedszkola, tak jak pisałam nie znam go, nic o nim wcześniej nie słyszałam, itp. Ale czytając komentarze nasuwa mi się pewna myśl, ze tak naprawdę to problem nie tkwi w jogurcikach i owocach, ale w całokształcie funkcjonowania placówki pod rządami obecnej pani dyrektor.
do lola
15:55, 16.05.2017 r.
zastanawia mnie jedna rzecz. Nie znasz dzieci, rodziców, dyrekcji ani nikogo osobiście. Jeśli dobrze rozumiem, nie jesteś z tego regionu. Odpowiedz mi proszę na pytanie, często przeglądasz regionalne portale informacyjne? Bo wiesz, może dasz nam znać co tam w Przasnyszu, albo pod Zakopanem, jak już tak buszujesz po internecie. No chyba, ze jesteś przyjaciółką stukniętej Pani Dyrektor, Ups..
kaktus
16:03, 16.05.2017 r.
lola, napisałaś, że skoro o tym piszę, to widocznie mierzę innych swoją miarką - jak to zinterpretujesz???

Pytam, zatem ponownie, co się dzieje z podwieczorkami, nie zjedzonymi przez przedszkolaków, bo chyba nie chcesz mi powiedzieć, że takowe nie zostają.

Ja również wyrażam tylko wyłącznie swoje zdanie, które, tak się złożyło, że jest tożsame, zarówno z autorem skargi, jak i wielu wypowiadających się w tym temacie.

Dodatkowo, wyraziłem swoja dezaprobatę, na temat wypowiedzi dyrektorki, która, moim zdaniem, jest skandaliczna, a w której wykasuje ona, całkowite niezrozumienie swojej roli - skoro rodzice chcą, żeby niezjedzone przez ich pociechy podwieczorki, mogły być przez nich odbierane, to jej, za przeproszeniem, psim obowiązkiem, jest taki postulat spełnić, a nie bredzić o jakichś problemach technicznych, dodatkowo komentując to w niewybredny sposób.

Nie znam tej Pani, nigdy nie miałem przyjemności jej poznać, a oceniam ją wyłącznie na podstawie jej postępowania i wypowiedzi, za którą powinna zostać przywołana do porządku, a następnie zobligowana do spełnienia postulatu autorki skargi.
Aga
16:42, 16.05.2017 r.
Brawo Kaktus :)
lola
16:47, 16.05.2017 r.
Co się dzieje z niezjedzonymi podwieczorkami - napisałam we wcześniejszym poście, że o godzinie 16.15 podawany jest drugi podwieczorek, który składa się z tych produktów, które nie zostały zjedzone w czasie śniadania i pierwszego podwieczorku, który jest o 14.30. Jeśli natomiast pytasz o nadgryzione kanapki, owoce, czy resztki sałatki, to są one mielone w młynku przemysłowym i wyrzucane.
kaktus
16:57, 16.05.2017 r.
lola, brniesz, sama sobie przecząc, jakbyś, po raz kolejny nie rozumiała o czym jest mowa, powtarzam więc, rozmawiamy o podwieczorkach w takiej formie, która umożliwia ich wzięcie do domu, a więc nie opowiadaj mi, po raz kolejny o nadgryzionych kanapkach, owocach, resztach ryżu z jabłkami czy sałatki, bo zacznę podejrzewać, że, albo całkowicie nie rozumiesz problemu, albo jednak masz jakiś interes w bronieniu decyzji dyrektorki - każde dziecko ma przewidziany podwieczorek i jeśli jest w takiej formie, która pozwala na wzięcie go do domu, to powinno go dostawać do domu, a dyrektorka, zamiast opowiadać, że się nie da, powinna to życzenie spełnić.
lola
17:04, 16.05.2017 r.
No to przecież Ci napisałam, że niezjedzone produkty są podawane na drugi podwieczorek. Jeśli dziecko nie zje jogurtu, czy jabłka (u nas są podawane pokrojone), to te produkty lądują w lodówce i o godz. 16.15 są podawane po raz drugi. Czego nie rozumiesz? Może nie przyswoiłeś tego, ze u mnie są dwa podwieczorki zamiast jednego? A może nie doczytałeś, ze u mnie nie podaje się podwieczorków w formie bułki, którą można zabrać do domu?

A ciekawa jestem, jaki ty masz interes w tym, by ten nieszczęsny podwieczorek rodzic mógł zabrać do domu?
kaktus
17:17, 16.05.2017 r.
lola, my nie rozmawiamy o tym, jak jest w "Twoim" przedszkolu, bo to mnie, w najmniejszym nawet stopniu nie interesuje, rozmawiamy o konkretnym przedszkolu, którego dotyczy skarga, a więc nie pisz mi, po raz kolejny tego, co mnie nie interesuje, tylko odnieś się do omawianego problemu, w kontekście tego, że za poprzedniej dyrekcji "się dało", a za obecnej "się, nie daje", a więc skończ z opowiadaniem o sobie i traktowaniem tego, jako wzór do naśladowania, ale spróbuj się wznieść na obiektywizm, w kontekście omawianej skargi i postawy dyrekcji, przedstawiającej się w jej wypowiedzi - rozumiesz?

Jaki? - ano takli, mu się to należy, jak, za przeproszeniem, "psu zupa", bo za to zapłacił, na prawdę tego nie rozumiesz?
lola
17:32, 16.05.2017 r.
Nigdzie nie napisałam, że przedszkole, gdzie pracuję, jest wzorem do naśladowania. Napisałam, jak u mnie jest i tyle. Pytałeś o podwieczorki niezjedzone przez dzieci - odpowiedziałam. Skoro nie interesuje Cię moje przedszkole, to po co mnie pytałeś, co robimy z podwieczorkami, które zostają?

Nigdzie też nie napisałam, że rodzicowi się ten podwieczorek nie należy, wręcz napisałam, że rozumiem i nie potępiam. Przeczytaj wszystkie moje wpisy, to znajdziesz te słowa.

Ja się wypowiadałam ogólnie na temat wydawania jedzenia do domu, a nie w odniesieniu do tego konkretnego przedszkola i pani dyrektor, co też napisałam już wcześniej.

Ale widocznie masz problem z czytaniem ze zrozumieniem i zapamiętywaniem informacji, które przeczytałeś.
Zaniepokojony rodzic
17:35, 16.05.2017 r.
Kaktus ma rację ! Nas nie interesuje co się dzieje w innych przedszkolach ! Moje dziecko chodzi właśnie do PM nr 10, a tam są stosowane właśnie takie nieracjonalne ,niezrozumiane praktyki. Dlaczego w innych przedszkolach jest inaczej po prostu normalnie ? Co o tym wszystkim sądzą inni rodzice ,których dzieci uczęszczają do tego przedszkola ? Proszę przyłączcie się do dyskusji, wyraźcie swoją opinię.
lola
17:37, 16.05.2017 r.
A tak w ogóle to czytając wypowiedź pani dyrektor :"Z powodów organizacyjnych oraz ze względu na przygotowanie posiłków, wskazane jest wcześniejsze poinformowanie przez rodzica/opiekuna o potrzebie odbioru podwieczorków" można wywnioskować, ze jesli rodzic zgłosi, ze chce zabrać podwieczorek, to go dostanie. Warunkiem jest wcześniejsze poinformowanie o takiej potrzebie. Więc jak to w końcu jest? Może wystarczy rano powiedzieć, że chcemy zabrać podwieczorek?
kaktus
17:42, 16.05.2017 r.
Pytałem o podwieczorki, nie zjedzone przez dzieci w tym, konkretnym przedszkolu, bo tego dotyczy dyskusja, a Ty nagle zaczęłaś opisywać, coś, co w żaden sposób nie wiąże się z omawianym problemem - nie wiem, chciałaś się pochwalić?

Przy okazji, zarzuciłaś mi, że wątpliwości na temat "zagospodarowywania" tych podwieczorków, kształtuję na podstawie, swoich doświadczeń, czyli na zasadzie "uderz w stół, a nożyce się odezwą".

Mało tego, cały czas rozmawiamy o, podwieczorkach w formie, nadającej się do wzięcia do domu, a Ty, ni z gruchy, ni z psiej juchy, zaczęłaś pisać o śniadaniach, obiadach, kanapkach, sałatkach i ryżu z jabłkami - i Ty, zarzucasz mi, brak czytania ze zrozumieniem?
kaktus
17:44, 16.05.2017 r.
lola, przepraszam, ale kpisz, czy o zdrowie pytasz - rano rodzic ma przewidzieć, że jego pociecha, nie będzie chciała zjeść podwieczorku, a na jakiej postawie, wróżenia z fusów porannej kawy?
lola
18:17, 16.05.2017 r.
Byłeś w tym przedszkolu, widziałeś? że wiesz, że są zagospodarowywane przez pracowników i nikt Ci nie wmówi, że jest inaczej? W którymś z postów pisałeś, że w żaden sposób nie jesteś związany z tym przedszkolem, no to skąd wiesz? Skoro moja ocena tak bardzo Cię zabolała, to jakiś powód jest.

Czy dla Ciebie stanowi problem to, ze napisałam jak jest w innym przedszkolu? Może warto poszerzyć horyzonty, a nie twierdzić że za innej Pani dyrektor było dobrze i tak musi być już zawsze. Ja nie twierdzę, ze obecna jest dobra, bo jej nie znam, ale może warto otworzyć się na zmiany, niekoniecznie te proponowane przez panią M., ale inne, które sprawdzają się gdzieś tam. To moja opinia i nie musisz się do niej odnosić, bo wiem że Cię nie interesuje, jak jest w innych przedszkolach. Zresztą skoro moje posty były nie na temat, to nie wiem po co ze mną dyskutujesz, trzeba było je zignorować.

Co do drugiego Twojego postu, to jeśli rodzic wie, że odbiera dziecko przed podwieczorkiem, to może to zgłosić rano i podejrzewam, że takie sytuacje miała na myśli pani dyrektor. Nie rozumiem dlaczego wyżywasz się mnie za słowa pani dyrektor a nie moje.

I wyluzuj trochę, po Twoich postach widać, że juz Ci się krew gotuje z powodu tych jogurcików i owoców.
Tata
18:43, 16.05.2017 r.
Nie wiem, czy wszyscy rodzice wiedzą, że ich dzieci często chodzą głodne. Pani dyrektor stosuje technikę- jeśli nie smakuje ci to co jest na śniadanie/obiad/podwieczorek to nie zjesz nic!!!!!!!????? Wcześniej dzieci dostawały coś w zastępstwie, chociażby chleb z masłem, bułeczkę, owoc.... skandal.....
lola
19:21, 16.05.2017 r.
Drogi Tato, nie pisz, że dzieci dostawały coś innego do jedzenia niż to było przewidziane w jadłospisie, bo zaraz Pan kaktus zapyta, czy dzieci, które zjadły normalne śniadanie, dostały to "coś w zastępstwie" do domu (bo skoro niejadki dostają, to inni też powinni), czy mogły to zjeść o innej porze, a jeśli nie wzięły do domu, to co się z tym stało i kto w ogóle płaci za to "coś w zastępstwie";)
Babcia
20:53, 16.05.2017 r.
Kaktus ma rację. Rozumuje prawidłowo. Zgadzam się.

lola - opisałaś jak jest w Twoim przedszkolu raz i dobrze, można przeczytać.
Jednak główny temat to ten opisany w skardze.
Kaktus ma, powtórzę, całkowitą rację.
Pani dyrektor, niestety, kompetencji brak, szacunku dla ludzi też.
Wstyd. Rodzice powinni reagować.
rodzic@
06:31, 17.05.2017 r.
Moje dzieci uczęszczają do PM nr 5 i zawsze ale to zawsze gdy odbieram dziecko wcześniej pani upomina wybiegającego malucha o odebraniu , kiwi , jabłuszka czy innego smakołyku np. serka który skonsumuje kiedy zgłodnieje. To są rzeczy za które płacimy to po pierwsze , po drugie to wynika z dbałości naszych pań o nasze pociechy i ich życzliwości. Jestem zachwycona tym przedszkolem i od pewnego tez czasu z bezproblemowości w załatwianiu wszelkich spraw. Tu gratulacje do nowej Pani dyrektor :) Przedszkole godne polecenia i naśladowania :) Pozdrawiam zadowolony rodzic i szczęśliwe dzieciaki!
06:53, 17.05.2017 r.
Sądzę...że cel tej skargi został osiągnięty...Może p. dyrektor Mierzejewska zastanowi się nad sobą...nad swoim "dyrektorowaniem".....A swoją droga " szapo ba " przed panią dyrektor....w dziewięć miesięcy rozwalić coś co budowane było przez trzydzieści parę lat...to naprawdę ogromna umiejętność....Nie każdy to potrafi....Jeżeli coś w tym przedszkolu się nie zmieni to będę przestrzegać każdego kto chce do 10 -tki oddać swoje dziecko...żeby tego nie robił.....A wracając do do tych nieszczęsnych podwieczorków....to nie wiem czy p. dyrektor Mierzejewska zdaje sobie sprawę,że dziecko powinno mieć w przedszkolu zapewnione pewne normy żywieniowe..Odbierając dziecku ten przysłowiowy owoc (...nie wydając mu tego co mu sie po prostu należy...)....p. dyrektor te normy łamie....A tym to już powinien zainteresować się sanepid....
kaktus
07:51, 17.05.2017 r.
lola, już raz Cię prosiłem, żeby się za mnie nie wypowiadała, a Ty obiecałaś, że nie będzie, a więc tyle warte jest Twoje słowo?

O, jakich zmianach na lepsze bredzisz, skoro było już tak, że z odbieraniem podwieczorków kłopotów nie było, a teraz jest tak, ze te kłopoty są i skarżą się na nie rodzice, to jakich jeszcze dowodów, zmiany na lepsze potrzebujesz???

Jeśli dla Ciebie, "poszerzaniem horyzontów", są zmiany na gorsze, to gratuluję Ci horyzontów, bo, że takie są, jest powodem właśnie tej skargi, a Pani dyrektor, powinna w sposób prosty, bez złośliwości, powiedzieć, że zrobiła takie zmiany, ale skoro rodzice wolą tak, jak było, to oczywiście powróci do poprzednich praktyk, bo to ona jest dla dzieci i rodziców, a nie oni dla niej - tego nie rozumie, ani ona, ani Ty.

Nie, to, że piszesz jak jest gdzie indziej, to wyłącznie Twoja sprawa, mnie nic do tego, tyle, że nie jest to tematem polemiki.

To nie ma najmniejszego znaczenia, czy rodzic odbiera dziecko, po czy przed podwieczorkiem, podwieczorek jest jego własnością, a ty piszemy o sytuacji, w której dziecko podwieczorku nie zjadło, czyli było odbierane po nim.

Na nikim się nie wyzywam, z więc sama wyluzuj i przestań pouczać innych, nie mając nawet jednego merytorycznego argumentu, poza opowiadaniem bajek, jak to cudownie jest w Twoim przedszkolu - a, pytaliście rodziców, czy nie chcieliby odbierać, nie zjedzonych przez ich dzieci podwieczorków, oczywiście nadal piszę o takich, które można bezproblemowo wynieść - pytaliście, bo jeśli nie, to Twoje horyzonty są porównywalne z horyzontami konia dorożkarskiego.

Jak można bronić dyktatu dyrektorki, która jest chyba przekonana o swojej nieomylności, a Ty dodatkowo pierniczysz coś o "poszerzaniu horyzontów", zabierając ludziom to, co im się należy - zastanów się nad sobą.
11:22, 17.05.2017 r.
No wlasnie, a te normy to nie tylko w 10 sa zatracone... W innych przedszkolach jest podobnie. Tam gdzie ludzie sie zmieniaja jest coraz gorzej. Nowi dyrektorzy probuja zmieniac cos co bylo super i sprawne. Sama jeszcze do nie dawna byla zwyklym nauczyciele a teraz myslivze wszystkie rozumy pozjadala. Podejrzewam ze nie tylko ta ale i inne nowe PSEUDO DYREKTORKI
Tola
19:49, 22.05.2017 r.
Szkoda wspaniałego przedszkola. Popieram większość komentarzy... W kilka miesięcy można zepsuć coś co osiągnięto prze 30 lat. Pani Danusia była cudownym pedagogiem, świetnym szefem.. Przykładem do naśladowania
« Powrót do archiwum

Szukaj w archiwum

Reklama





Najbardziej poczytne