« Powrót do serwisu Moja Ostrołęka

Piątek, 23 czerwca 2017 r., imieniny Wandy, Zenona, Prospera

Moja Ostrołęka

Archiwum artykułów

Ciąg dalszy historii boksera z Ostrołęki: Prawowita właścicielka chce odzyskać psa. Fundacja odmawia pomimo interwencji policji

Zdjęcie Saby zamieszczone na portalu Facebook przez fundację SOS Bokserom
Nasz artykuł na temat boksera z Ostrołęki wywołał lawine komentarzy.
Do naszej redakcji zgłosiła się właścicielka czworonoga, okazując nam jego rodowód. Pani Ania opowiedziała nam historię Saby (to prawdziwe imię pieska, Fundacja SOS Bokserom nazwała go Emma).
- Saba ma około 11 lat i jest chudym i słabym psem ze względu na wiek, ponieważ psy tej rasy żyją przeciętnie do 11 lat. Nie jest wychudzona z niedożywienia, tak jak mówią komentarze pod artykułem. Wyprowadzałam Sabę, jak co dzień, spuszczoną ze smyczy, lecz w brązowej obroży identyfikacyjnej na szyi, aby mogła załatwić swoje sprawy fizjologiczne. Gdy na chwilę odwróciłam wzrok pieska już nie było. Szukałam i wołałam, lecz bez skutku. Pies po prostu zniknął. Jakiś czas później zobaczyłam artykuł w serwisie Moja Ostrołęka i próbowałam skontaktować się z fundacją, lecz nikt nie odbierał telefonu. Po kilkunastu razach udało mi się dodzwonić, poprosiłam o dane kontaktowe pani, która przetrzymuje Sabę. Po wykonaniu kolejnego telefonu usłyszałam, że psa nie odzyskam i nawet nie mogę go zobaczyć. Prosiłam o adres, ale go nie otrzymałam. Teraz czuję się jakby skradziono mi psa i nie rozumiem czemu został wywieziony od razu do Warszawy bez próby odnalezienia opiekuna - żali się pani Ania, właścicielka Saby.

Fundacja SOS Bokserom ma inne zdanie w tej sprawie.
- Dostaliśmy wiadomość mailową, że pewna pani znalazła włóczącego się po ostrołęckich ulicach psa rasy bokser. Kobieta nie mogła zatrzymać zwierzęcia, dlatego przywiozła go do fundacji. Suczka była w bardzo złym stanie, nie chciała jeść i pić, gdy podawaliśmy jej wodę, była w stanie tylko doczołgać się do miski i trzymać w niej głowę po czym zasypiała. Zabraliśmy ją do szpitala, gdzie stwierdzono zapalenie przełyku. Piesek szybko dostał odpowiednie antybiotyki. Nie mogliśmy oddać suczki właścicielce, ponieważ zamierzaliśmy zrobić szereg badań zwierzęciu, aby sprawdzić przyczynę wychudzenia. Poza tym rozmowa z panią Anną była bardzo nieprzyjemna, zamiast podziękowań za zajęcie się suczką zostaliśmy oskarżeni o kradzież - mówi Germaine Chekerjan z Fundacji SOS Bokserom.

Pani Ania nie daje za wygraną, chce odzyskać swojego pupila. Wraz z synem i szwagrem udała się do siedziby fundacji. Niestety czekała ich niemiła niespodzianka, gdyż fundacja nie chciała wydać psa, ani pokazać jak się czuje, zarzucając właścicielce znęcanie się nad zwierzęciem. Nie pomogły prośby i okazanie dokumentów. Pani Anna postanowiła zgłosić sprawę na policję. Na pomoc wysłano dzielnicowego i trzech funkcjonariuszy. Z powodu braku nakazu Saba nie wróciła do swojej właścicielki, a pani Anna nie mogła nawet zobaczyć swojego czworonoga.

- Z wielkim zdenerwowaniem opuściłam tamto miejsce, aż mnie serce ściska z żalu gdy patrzę na swojego synka, który tak bardzo tęskni za Sabą i codziennie śledzi te nieprawdziwe komentarze wypisywane przez wolontariuszy fundacji, aby podkreślić tragiczność stanu Saby - opowiada właścicielka czworonoga. Im chodzi tylko o to, aby zebrać jak największą ilość pieniędzy korzyścią biednego zwierzęcia. W warszawskiej komendzie został spisany raport oskarżający Fundację SOS Bokserom o przywłaszczenie mienia. Jeśli policja nie zdoła odzyskać psa, sprawa zostanie skierowana do prokuratury.
Sprawę do prokuratury zgłosić chce także fundacja, ale o znęcanie się i zaniedbywanie psa przez właścicielkę.

- Skoro pies zniknął na kilkanaście godzin jest to niemożliwe, żeby został tak wychudzony. Gdy suczka trafiła do nas, ważyła 15,65 kg, gdzie przeciętnie pies tej rasy waży do 23 kg. Była tak słaba, że musieliśmy nosić ją na rękach i podawać kroplówkę - dodaje Germaine Chekerjan z fundacji.

Zdaniem pracowników fundacji stan pieska poprawił się. Sprawą zajmuje się warszawska policja. Do czasu wyjaśnienia problemu suczka zostanie pod opieką fundacji. Więcej informacji na ten temat już wkrótce.

Czytaj także:
Dramatyczna wiadomość warszawskiej Fundacji SOS Bokserom na portalu Facebook

Wyświetleń: 4501
 
12:55, 03.02.2011 r.

« Powrót do archiwum

Komentarze

Brak komentarzy!

« Powrót do archiwum

Szukaj w archiwum

Reklama





Najbardziej poczytne